Add to Technorati Favorites .
Blog > Komentarze do wpisu
Powołanie kapłańskie w kryzysie

Gwałtownie spada liczba kandydatów do kapłaństwa. Jak wynika z informacji ”Polski” w tym roku do seminariów diecezjalnych zgłosiło się niewiele ponad 600 mężczyzn. Tak głęboki kryzys przeżył Kościół na początku lat 70. Wówczas jednak sytuację uratował wybór kard. Karola Wojtyły na papieża.

Kryzys braku powołań niewątpliwie zaczyna dotykać polski kościół. Na pewno wśród przyczyn, można wymieniać parametry demograficzne, ale wątpię, by był to główny czynnik takiego stanu rzeczy. Wina leży w postępowaniu kościoła.

 

Daleki jestem od diagnoz typu: kościół ma dziś twarz prałata Jankowskiego, ojca Rydzyka, czy księdza Romana, który „opiekował” się betankami i stąd brak powołań. To jest obraz medialny, kreowany przez prasę, radio i telewizję.

 

Przyszli klerycy zapewne tym obrazem się nie kierują, ponieważ znają obraz kościoła z własnej parafii, duszpasterstwa czy wspólnoty kościelnej, a ten obraz diametralnie różni się od tego, który jest w mediach. Kościół jest w tej dobrej sytuacji, że ma swoje parafie w każdym zakątku polski. Dlaczego z tego nie korzysta? Dlaczego nie mówi się na ten temat kazań, dlaczego nie zaprasza się do parafii kleryków, nie organizuje się tego typu spotkań?

 

To wina kościoła, że nie prowadzi odpowiedniej kampanii informacyjnej w parafiach, ale także w świeckich mediach. Winą kościoła jest nie komentowanie dla takich i takich mediów kościelnych wydarzeń, ukrywania kościelnego życia za murami kurii, seminariów i klasztorów. Młody mężczyzna podejmujący decyzję o kapłaństwie idzie w nieznane. Nie wie co go czeka po tamtej stronie muru.

 

Sam chętnie przeczytałbym reportaż o życiu kleryka w seminarium, dowiedziałbym się jak wygląda ich zwykły dzień, o której rano jest pobudka, o której chodzi się spać, co je się na obiad i które przedmioty sprawiają klerykom najwięcej problemów podczas sesji egzaminacyjnej. Zwykła proza życia. Takie informacje dostępne są w katolickiej prasie i internecie, ale trzeba ich szukać. Nikt przez przypadek, nie natknie się na takie artykuły w codziennej prasie, tak, jak może natknąć się na artykuły o nowej wypasionej bryce księdza proboszcza, czy milionowych inwestycjach pewnego redemptorysty.

 

Ostatni zauważyłem również inną, bardzo ciekawą kwestię. Kilkanaście razy w życiu udało mi się uczestniczyć z prymicji – w pierwszej mszy świętej – odprawianej przez księdza, który dopiero co uzyskał święcenia kapłańskie. Dużo wśród nowych księży jest  mężczyzn, którzy swoja posługę kapłańską rozpoczynają po 30 roku życia. Wcześniej wielu z nich skończyło inne studia, pracowało. Powołanie w ich przypadku nadeszło grubo po 20 roku życia.

 

Może to jakiś znak czasu, może dzisiejsza młodzież później dojrzewa, może warto, aby kościół życzliwiej spojrzał w ich stronę? Kierował do nich słowa o kapłańskiej posłudze? Może być tak, że powstała obecnie luka wiekowa, między tymi, którzy zdecydowali się na kapłaństwo tuż po maturze, a tymi, którzy odkrywają swoje powołanie na pierwszym, trzecim czy piątym roku studiów?

 

Warto również wspomnieć o obciachu. Przecież młody człowiek, chcący zostać księdzem wstydzi dziś się do tego przyznać przed rodziną , a co dopiero przed znajomymi. W kulturze dzisiejszego świata nie do pomyślenia jest życie w celibacie, czy "paradowanie" w sutannie. Mam nadziej, że to powoli się  zmieni. Nie wiem na ile uzasadnione są moje przypuszczenia ,ale istniej chyba coś takiego jak moda na pewne seminaria. Szczególnie jeśli chodzi o zakony. Wspomniany w artykule zakon franciszkanów prowadzi nowoczesne formy ewangelizacyjne. Dominikanie organizują wspaniałe duszpasterstwa, czy spotkania młodych w Lednicy. Może fajniej zostać franciszkaninem lub dominikaninem, niż jakimś tam szarym księdzem, który w pojedynkę niewiele może zorganizować? Może diecezjalne seminaria, powinny patrzeć w stronę tych uczelni, które prowadzone są przez zakony?

środa, 03 września 2008, luceat

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
mrwisniewski
2008/09/03 15:39:24
To bardzo dobrze, że liczba "powołań" spada. Młodzi ludzie po prostu rozumieją, że mają jedno życie i szkoda je marnować na chowaniu się przed światem i jego cudami.
-
marzatela
2008/09/03 16:44:52
Chyba właśnie dotknąłeś tego - co istotne. Niedawno pisałam u siebie notkę o tym, że źle czuję się w swojej parafii
mojawiarakatolicka.blox.pl/2008/07/Dlaczego-nie-podoba-mi-sie-moja-parafia.html
Cóż dopiero młodzież - widzę to na przykładzie własnego syna, tegorocznego maturzysty. W parafii nie ma dla niego żadnej oferty, która przyciągnęłaby go do kościoła nie tylko raz w tygodniu na mszę.

A tacy Dominikanie - jakos to potrafią . Chce im się po prostu?

-
2008/09/03 23:32:06
Marzatela-
Niestety taką tendencję można coraz częściej zaobserwować. Wychodzi na to, że zakonnicy przechodzą lepsza formację, być może większe znaczenie podczas ich formacji kładzie się na pracę duszpasterską? To wszystko zainspirowało mnie do kolejnego tekstu o kadencji proboszczów.
-
marzatela
2008/09/04 05:50:56
Mój proboszcz akuart jest świetnym zarządcą pod względem organizacyjnym - doprowadził do końca ciągnąca się od 20 lat budowę kościoła, prowadzi finanse w sposób bardzo przejrzysty - wszyscy go chwalą. Jako duszpasterz jest jednak niestety szablonowy, nudny, przeciętny.
Czekam na Twoją notkę :)
-
2008/09/04 09:31:10
"Moja parafia" - ha! Pochodze z podkarpacia, i moge cos powiedziec jak wyglada typowa "moja parafia". Niestety, najczesciej jest to ksenofobiczny ksiadz, regularnie wyglaszajacy kazania w ktorym Polske rozkradaja zydzi, masoni, PO i Gazeta Wyborcza. W najlepszym przypadku, w najbardziej liberalnym podkarpackim kosciolem w ktorym bylem, ulubiony temat (zydokomuna, etc.) przewija sie co kilka kazan.

Nie jest to problem jednej czy dwoch parafii, ale praktycznie wszystkich gdzie kiedys uczestniczylem na niedzielnej mszy sw. Nawet "swiatle" osoby prowadzace rekolekcje posluguja sie taka retoryka.

Co do wiernych, to spora ich czesc i tak nie rozumie tego, co mowi ksiadz. Reszta woli milczec, zeby sie nie narazic ksiedzu proboszczowi i/lub sasiadom.

W glowie mi sie nie miesci jak kosciol moze pozwalac na wyglaszanie takich bzdur. Najgorsze jest chyba to, z on sam takich bzdur uczy (chocby w Seminarium Diecezji Rzeszowskiej). I jak ktos rozsadnie myslacy ma wybrac droge kaplanstwa?
-
pan_opticum
2008/09/04 11:12:06
Polski Kościół to są Jankowskie i Rydzyki, mniejsze lub większe. Ze spadku powołań należy się cieszyć.
-
2008/09/04 16:31:23
Co do mediów, Luceat, to co one mają kreować? Skoro hierarchowie albo boją się mediów, albo są zdania, że jedynie eksluzywistyczne media tzw. katolickie są w stanie rzetelnie przekazać posłanie Kościoła. No i mamy radio Maryja - czy to jest radio dla wszystkich? Zdecydowanie nie. Mamy telewizję - gdzie ta telewizja? Gdyby myślano o miediach tak skutecznie jak pomyślano o sieci komórkowej (a przy okazji - ktoś na tym nieźle zarobi), może byłaby jakaś oferta. Ale z drugiej strony przecież nauczanie Kościoła nie nastawia się na ekskluzywizm, ale na obecność chrześcijan w świecie. Jest wielu chrześcijan w świeckich mediach, którzy chcieliby pisać o Kościele. Ludzie chcą słuchać, wystarczy mówić. Ale jak to można zrobić, skoro gdy dziennikarz idzie do Kurii słyszy "Nikogo nie ma w domu!", a choćby rzecznik prasowy episkopatu, skądinąd miły i zacny człowiek, zachowuje się w stylu "to ja jestem tutaj szefem". To jaka może być "twarz" Kościoła w mediach?

A wracając do tematu, nawet dobry wizerunek medialny nie pomoże, gdy w zwykłym szarym życiu zwykłej szarej parafii brakuje żywych przykładów autentycznego kapłaństwa. Nie mówię, że ich nie ma, ale może ich brakuje, albo akurat lansowani są obecnie ci kapłani, którzy np. wszędzie widzą "żydokomunę" czy nie znają dobrze teologii. Jeśli kapłan mówi na kazaniu "jak wyjdziecie z kościoła to szatan Was zaraz złapie i znowu będziecie się pławić w tych grzechach" (autentyczny przykład z niedzielnego kazania w dużej parafii w dużym mieście) to czy to jest język teologii XXwieku, czy może jakiejś niezbyt zdrowej wyobraźni pedagogicznej? Jeśli kapłani będą robić z siebie nadludzi to przyciągną np. tych zakompleksionych, którym to imponuje.
Kolejna rzecz - seminaria. Mam kilku kolegów księży, z którymi wychowywałem się od dziecka. Muszę powiedzieć, że niektórych z nich formacja seminaryjna zmieniła bardzo - niestety nie na dobre. Stali się nieprzystępni, chłodni w relacjach, jakby obawiali się utraty "magicznej" woalki autorytetu sutanny jeśli będą dalej tymi samymi ludźmi co poprzednio. Poza tym wielu księży gra, kreuje się na mądrzejszych i lepszych niż są w stanie być, całkiem niepotrzebnie. Oczywiście przedstawiam jedną stronę medalu, ale chcę przez to powiedzieć - jeśli duchowni będą niedostępni albo zamkną się stworzonych przez siebie ekskluzywnych gronach, będą przyciągali do siebie osobowości, które po wyjściu z seminarium będą podobnie kształtować życie duszpasterskie. A ludzi coraz mniej.
Dobrą wiadomością jest fakt, że tak jak Jezus zalecił można "prosić Pana żniwa, by wysłał robotników", bo "żniwo wielkie" i wierzyć, że ich (również tych dobrych) nie zabraknie :)
-
Gość: pucek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/16 17:11:09
Liczba powołań spada-i dobrze , po co żyć w celibacie , jak można zbudować wspaniały szczęśliwy związek , po co wyrzekac się seksu i innych intymnych zabaw , które są przyjemne . Winą spadającej liczby powołań jest aktualnie wprowadzony celibat . Myślę że liczba powołań by wzrosła gdyby papież zniósł celibat.