Add to Technorati Favorites .
Blog > Komentarze do wpisu
Roman Komaryczko odnaleziony

Ojciec Roman Komaryczko, właściwie – ksiądz Roman Komaryczko (franciszkanie wyrzucili go z zakonu) ma się dobrze. Pracuje spokojnie jako wikary w jednym z kościołów diecezji Łomżyńskiej. O wszystkim poinformowała audycja telewizji TVN. Więcej można znaleźć Tu

Ksiądz jest poszukiwany przez prokuraturę. Byłe zakonnice oskarżają byłego franciszkanina o molestowanie seksualne. Sprawą zajmował się między innymi tygodnik „Wprost” i wiele innych mediów. Można wiele o sprawie przeczytać i się zgorszyć.

 

Nie wiem czym kierował się ksiądz biskup Stanisław Stefanek, obecny przełożony Komarczyczki przyjmując go do swojej diecezji, po tym jak franciszkanie wydalili go z zakonu. Z całą pewnością można stwierdzić, że była to fatalna decyzja, a jej skutki mogą jedynie zaszkodzić kościołowi.

 

Tygodnik „Wprost” w tym samym artykule do,  którego odsyłam w linku powyżej, napisał również o działaniach, jakie zakon franciszkanów podjął w stosunku do Romana Komaryczki:

 

- Na wniosek polskich władz zakonnych, franciszkańska Kuria Generalna w Rzymie wystąpiła do watykańskiej Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego o wykluczenie ojca Romana z zakonu i trwałe pozbawienie go prawa do sprawowania czynności kapłańskich ze względu na rażące nieposłuszeństwo wobec przełożonych -

 

To miażdżące uzasadnienie wniosku skierowane do odpowiedniej Kongregacji Watykańskiej pokazuje, że sprawa Komaryczki jest dość jednoznaczna. Wydaje się również, że biskup Stefanek powonienie ponieść stosowną odpowiedzialność za swój „wybryk” i narażanie wiernych kościoła łomżyńskiego na kontakty z osobą, której prokuratura chce postawić poważne zarzuty. 

 

Żadne cywilne wyroki w tej bulwersującej sprawie jeszcze nie zapadły. Najbardziej wyraźnym sygnałem, który powinien zaniepokoić biskupa powinna być decyzja władz zakonu.

.

Wszyscy wiemy, że w KK skrucha, pokuta, zadośćuczynienie, przebaczenie są wartościami najwyższymi. Każdy może zbłądzić, nikt przed nikim drzwi kościoła nie zamyka. Także ojciec Roman ma prawo na nowo stać się lepszym. Jednak jego dalsza posługa kapłańska nie powinna  w żaden sposób być powiązana z wiernymi. Może praca urzędnicza, może praca w diecezjalnej drukarni – nie wiem. Wiem, że nie tam gdzie obecnie.

 

Natomiast jeśli prokuratorskie zarzutu uzyskają potwierdzenie na drodze sądowego postępowania, księdza po drodze do swojej przyszłej, miejmy nadzieje pokutniczej posługi, czeka zapewne pobyt w zakładzie karnym.  

wtorek, 02 września 2008, luceat

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
marzatela
2008/09/02 18:46:58
Tez jestem zdegustowana tą sytuacją. Po raz kolejny wysyłąny jest sygnał, że jedyną reakcją na zło i nieprawidłości jest przeniesienie do innej parafii - jednym słowem księża sa całkowicie bezkarni. Niezależnie od tego, ze środowiska walczące z Kościołem dostają znowu pretekst do ataków.
Źle się z tym czuję - to w końcu mój Kościół. Zdaję sobie sprawę, że kapłan to też człowiek, czasem grzeszny i upadający, ale zawsze mogący liczyć na miłosierdzie. Problem w tym, że nawet jeżeli w ciszy konfesjonału doszło do wyznania grzechów, żalu za nie i postanowienia poprawy (tego nie wiemy - nawet nie powinniśmy wiedzieć) - to pozostaje kwestia naprawienia wyrządzonych krzywd i pokuty ....
-
2008/09/04 14:35:42
Gwoli ścisłości na ks. Komaryczko ciążą zarzuty naruszenia miru domowego (wniesiony przez betanki) oraz znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej policjantów. Jeśli chodzi o zarzuty molestowania seksualnego, takich nie ma, gdyż nie jest to przestępstwo ścigane z urzędu (jak napaść na policjanta), a była zakonnica, w której zeznaniach pojawiły się takie wątki, nie złożyła wniosku do prokuratora. Niemniej jednak za atak na policjanta rzadko sąd orzeka wyrok w zawieszeniu, więc pobyt w zakładzie karnym jest całkiem realną przyszłością dla ks. Komaryczki.
Jeśli chodzi o fatalną decyzję biskupa, która pozwoliła ks. Romanowi podjąć na nowo pracę duszpasterską, ja nie jestem zdziwiony, bo to kolejny przkład, gdy hierarchia traktuje Kościół jako swoją stajnię, a nie owczarnię, w której herarchowie (to słowo w ogóle brzmi nieciekawe) pasterzami/sługami. Oczywiście nie chcę powiedzieć, że ks. Komaryczce nie należało podać ręki, wręcz przeciwnie. Natomiast w trosce o dobre świadectwo dla wiernych trzeba było upewnić się, że ks. Roman jest odsunięty od bezpośredniego duszpasterstwa, co więcej, że danie mu drugiej szansy nie będzie dla niego ucieczką od konsekwencji poprzednich bardzo poważnych "wybryków". Mam wrażenie, że oprócz troski o wiernych, biskupowi zabrakło zwykłej wyobraźni. Może biskup myślal, że wystarczą "polskie standardy" postępowania w takich przypadkach, czyli "przenieść delikwenta i udawać, że nic się nie stało"?
I co się okazuje? Że po raz kolejny paradoksalnie w polskim kościele brudy pierze nie hierarchia (czyli ci do tego przeznaczeni - bo Kościół to nie tylko piękne słówka), tylko dziennikarze TVN.
-
2008/09/06 02:31:05
Znam ks.biskupa osobiscie i jestem przekonana,ze w swojej decyzji kierowal sie przede wszystkim milosierdziem dla grzesznika.
Przeciez ks.Roman nie przestal byc kaplanem.

[Autor napisal:"Wszyscy wiemy, że w KK skrucha, pokuta, zadośćuczynienie, przebaczenie są wartościami najwyższymi. Każdy może zbłądzić, nikt przed nikim drzwi kościoła nie zamyka. Także ojciec Roman ma prawo na nowo stać się lepszym. Jednak jego dalsza posługa kapłańska nie powinna w żaden sposób być powiązana z wiernymi. Może praca urzędnicza, może praca w diecezjalnej drukarni nie wiem. Wiem, że nie tam gdzie obecnie."]

Ja z kolei uwazam,ze miejsce ksiedza jest na parafii,
nie w urzedzie.Podobnie jak ks.bp.Stefanek mysle,iz kazdemu
kto skruche wyrazi nalezy dac szanse.
Bardziej tez ufam biskupowi,nizli mediom.
Zwazywszy na tendencyjne przedstawianie faktow,zarowno przez Wprost,jak i GW.

Tu nie chodzi o zamiatanie czegokolwiek pod dywan,
ale zalecalabym ostroznosc w osadzie,moze sie bowiem okazac,
iz w zapale reformy Kosciola,wylalismy dziecko z kapiela.


-
marzatela
2008/09/06 06:07:40
@Opornik
Miłosierdzie wcale nie oznacza udawania, ze nic się nie stało. Jest wiele miejsc, w których kapłan może pracowac, bez wystawiania na widok publiczny. Pomijając zarzuty prokuratorskie (choć nie są bez znaczenia) - to przecież był kiedyś franiszkaninem i został usunięty z klasztoru.
Gdybym mieszkała w tej parafii i miała córkę - po prostu bałabym się o nią, że może być molestowana czy nawet trafić do sekty. Czy to na pewno dobre dla wiernych? I dla Kościoła?
Ostatnio w sieci kilkakrotnie już natknęłam sie w sieci na "dowcip" :
Jaka jest kara za pedofilę? Przeniesienie do innej parafii.
Mnie to boli - to przecież także mój Kościół i widzę w nim zło, któe rzutuje na nas wszystkich. Tym bardziej, nie czuję się dodatkiem do hierarchów. Problem w tym, że podmiotem także nie....
-
Gość: Totus, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/02/12 15:32:19
Biskup Stefanek ma dobra wolę a za mało wiedzy.Ztrudniając ks. Komaryczko w swojej Diecezji i przygarniając byłe Betanki w jego pobliżu, stworzył możliwość dalszego manipulowania tymi kobietami przez byłego zakonnika /telefon komórkowy,internet,wizyty/. Dobre chęci Biskupa są tego rodzaju, co nimi wybrukowane jest piekło. Trzeba słuchać Księże Biskupie Jana Pawła II, cytuję; "Rozum jest główną wladza natury ludzkiej". Nier wystarczy być poczciwym i wszedzie dopatrywać się masonerii.
-
Gość: salampax, 195.117.31.*
2009/02/22 10:39:21
Gdybyśmy byli nieomylni, nazywalibyśmy się Aniołami... Znałem o. Romana osobiście i choć jestem w szoku, to nie daję sobie takiego prawa, by wiedzieć wszystko, bo wszystko wie tylko Jedyny...tyle
-
Gość: Ryś, *.ippt.gov.pl
2009/05/09 21:08:44
Najlepiej nie wierzyć w plotki.
-
Gość: mimi, *.adsl.inetia.pl
2009/07/27 00:29:06
czy ktoś przeprosi ojca Romana za te brednie i opl
uwanieJAK NA RAZIE NIC MU NIE UDOWODNIONO!!!!
-
Gość: xtomcis@wp.pl, *.adsl.inetia.pl
2010/12/04 06:41:56
ja jako ksiądz moge powiedziec że demon walczy z kapłanami
dowiedziałem się o sobie tyle bredni bardzo poważnych od ludzi że można by napisać artykuł a wielu posadzic do więzienia za szkalowanie księdza ale tego sie nie robi ks Komaryczko stał się znowu okazja do wypowiadania własnych frustracji i własnego bałaganu moralnego przez ludzi nie znających sie na rzeczy
-
Gość: muralo, *.adsl.inetia.pl
2011/05/23 22:42:15
Oceniamy człowieka na podstawie tego co napisali czy pokazali nam dziennikarze? Ja bym tak ślepo im nie wierzył...Redakcja, przełożeni oczekują sensacji i ostrych artykułów. A oni maja rodziny na utrzymaniu, kredyty do spłacenia...nie bądźmy naiwni. Ojciec Roman został usunięty z zakonu bo sprzeciwił sie woli swoich przełożonych... podejrzenia o molestowanie to wymysł dziennikarzy. Dlaczego więc zabraniać mu noszenia sutanny? Przyjrzyjmy sie lepiej sobie samym.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/06/07 23:22:01
a ja jestem z tej parafii i ks. Komaryczko nie był inny niż inni księża... był miły , nawet bym tego nie zauważył że coś takiego się stało , gdyby nie media... ogólnie w tym okresie był dobrym księdzem...( wiem bo jestem ministrantem)
-
Gość: Ja, *.umcs.lublin.pl
2012/01/19 12:07:18
Nie, podejrzenia o molestowanie to nie wymysł dziennikarzy. Pan Komaryczko powinien zostać postawiony przed wyborem pomiędzy tylko dwoma sprawami: albo zamknięty klasztor i życie w zupełnej izolacji=odosobnieniu, albo całkowite pozbawienie możliwości wykonywania JAKICHKOLWIEK obowiązków kapłańskich=wykluczenie z szeregów księży. Niech używa swoich przymiotów na własną i tylko własną odpowiedzialność. Byłby zupełnie podobny do niejakiego Kacmajora z Lubartowa czy okolic. Ani jeden, ani drugi nie mają nic wspólnego ze służbą Bogu.