| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Add to Technorati Favorites .
środa, 14 kwietnia 2010
Żałobne hieny

Trwa żałoba narodowa. Od chwili tragicznej katastrofy minęły zaledwie cztery dni, a już przez nasz kraj przetacza się żałosna dyskusja o miejscu pochówku Pary Prezydenckiej.

Jest mi wstyd za tych wszystkich ludzi, którzy w sposób podły lekceważą wolę rodziny, którzy za wszelką cenę podsycają podziały w ojczyźnie, którzy nie bacząc na żałobę potrafią bezczelnie z imienia i nazwiska wskazywać rzekomego pomysłodawcą miejsca spoczynku Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki. Wskazać kogoś, kto „śmiał” wpaść na pomysł złożenia ciała Głowy Państwa na Wawelu.

Smoleńska tragedia odsłoniła prawdziwe oblicza niektórych osób. Wielu z nich ceniłem do wczoraj. I podobnie w drugą stronę. Tych, których nie mogłem jeszcze do wczoraj znieść, dziś szanuje.

Jak można (w trakcie żałoby!) dzielić członków prezydenckiej rodzin na dobrych i złych? Na tych, którzy knują i tych, którzy „raczej takich decyzji nie podejmowali”? Te podłe, niczym nie poparte „rozważania” mają dla mnie wymiar wyłącznie polityczny. Zastanawiałem się jak nazwać kogoś, kto potrafi tak podle zaatakować osobę pogrążoną w żałobie. I wiem jak taką osobę nazwać. Zachowam to jednak dla siebie.

Nie do nas należy decyzja o wyborze miejsca spoczynku pierwszej osoby w państwie i jego żony. Po co więc to ciągłe jątrzenie i dzielenie nas na zwolenników i przeciwników? Czy już w czwartym dniu żałoby wzbudził się polityczny lęk w niektórych politykach, którym katastrofa zawaliła sztuczny świat stworzony przez fachowców od politycznego marketingu?

poniedziałek, 12 kwietnia 2010
Wiara łączy nas w tragedii

Dziś przedpołudniem, lub popołudniu jednym uchem słuchałem audycji w radiu TOK-FM. Tematyka wiadoma – katastrofa prezydenckiego samolotu. W rozmowie uczestniczyły dwie panie. Jedna to redaktorka rozgłośni, druga (tak mi się wydaję) uczestniczyła w dyskusji jako ekspert, zaproszony gość.

Rozmowa dotyczyła katolickiego ceremoniału, który wiernie towarzyszy nam, Polakom przy ważnych dla nas wydarzeniach. Obie panie były zdegustowane wszechobecnością katolickiego obrządku. Chciałby, żeby tego typu zdarzeniom towarzyszyła bardziej świecka, niż religijna oprawa.

Całkowicie się z nimi nie zgadzam. Otóż sądzę, że tragedie, ale i narodowe chwile dumy łączą nas dzięki wspólnej wierze. W chwilach tryumfów, jednak przede wszystkim w momentach smutku jednoczymy się wokół modlitwy, świątyń, nabożeństw. Żadna nowa świecka tradycja jest nam niepotrzebna.

 

sobota, 26 grudnia 2009
Medialny sens Bożego Narodzenia

Incydent w Watykanie – to najważniejszy medialny tytuł świąt Bożego Narodzenia. Stacje telewizyjne pokazywały zdarzenie z Bazyliki Św. Piotra po setki razy. Do każdej chałupy dotarła ta wstrząsająca wiadomość. Psychicznie chora kobieta rzuciła się na Benedykta XVI, a ten się przewrócił. Żółte i czerwone paski wiły się jak szalone. Zajście komentowali specjaliści od antyterroryzmu i zawodowi ochroniarze. Watykańskie zajście zostało rozłożone na czynniki pierwsze, analizowane było klatka po klatce – raz z kamer telewizyjnych, raz z kamer z telefonów komórkowych. Dzięki ekspertom wiemy, że papież jest ochraniany profesjonalnie. Kamienie pospadały nam z serc. 

Kogo by tam obchodziło co papież powiedział w homilii podczas pasterki. Nie ważne co zawarł w orędziu przed błogosławieństwem Urbi et Orbi. Dziś newsem jest to, że się ktoś rzucił na papieża. 

Staram się zrozumieć takie podejście mediów. W końcu było to w pewnym stopniu ważne zdarzenie. Jednak inne były ważniejsze. Im nikt nie poświęcił zbyt wiele uwagi. Niektóre redakcje coś tam przemyciły do materiałów informacyjnych o „Incydencie w Watykanie”. Było to góra zdanie – coś w rodzaju papież złożył życzenia i apelował o pokój. 

Jeśli jest jeszcze ktoś zainteresowany homilią Benedykta XVI z Mszy świętej „Pasterskiej” niech zajrzy TUTAJ. Orędzie wygłoszone przed błogosławieństwem Urbi et Orbi dostępne jest TU.

środa, 23 grudnia 2009
Ewangelia na Wigilie

Przed nami kolejna wigilia. Najbardziej rodzinny dzień w roku. Warto zrobić wszystko, by ten dzień różnił się od innych spotkań rodzinnych. Żeby nie było to familijne posiedzenie, przy suto zastawionym stole. Tylko radosne oczekiwanie na prawdziwe przyjście Jezusa. Zróbmy więc wszystko, by było tak jak trzeba. A jak trzeba?

Zacznijmy wigilijną wieczerzę od wspólnej modlitwy. Wcześniej zapalmy świece. Odczytajmy ten fragment z Łukaszowej ewangelii (Łk 2, 1-20):  

„W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta1, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.

W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: «Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: «Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania»

Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: «Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił». Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane”

Na koniec wszystkim życzę wspaniałych Świat Bożego Narodzenia, byście przeżyli je nie tylko przy świątecznym stole, ale w duchu i we wspólnocie Kościoła!

sobota, 19 grudnia 2009
Dziś przyszedł, a już odchodzi

Stało się. Prymasem polski został arcybiskup Henryk Muszyński. Funkcję będzie pełnił do marca, kiedy poznamy nazwisko kolejnego arcybiskup Gniezna i jednocześnie nowego prymasa. Mam nadzieję, że ten następny będzie chociaż na parę lat... 

Pisałem wielokrotnie, że decyzja Benedykta XVI jest bez sensu. Nie rozumiem idei powoływania hierarchów na kilkadziesiąt dni. Postanowienie papieża odziera urząd prymasa z powagi i czyni je niezrozumiałym dla wiernych. Oczywiście jako wierny Kościoła Katolickiego wiadomość, choć od dawna znaną, przyjmuję z pokorą i życzę arcybiskupowi Muszyńskiemu wszystkiego najlepszego w nowej posłudze. 

Postać samego "Interexa" budzi u mnie pewne kontrowersje. Historyczne zaszłości związane z bezpieką - ufam, że zostały dogłębnie wyjaśnione. Nie chciałbym, żeby w styczniu na jaw wyszły nowe materiały, które znów połażą się cieniem na autorytecie kościoła hierarchicznego. Nie chciałbym powtórki z przed równo dwóch lat. 

Mamy trzymiesięczne prowizorium. Pewnie już na początku roku ruszą spekulacje związane z następcą abp Muszyńskiego. Szkoda, jakoś tak nie fajnie to wyszło...

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 93