| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Add to Technorati Favorites .
czwartek, 17 grudnia 2009
Bóg Zapłać! Prymasie Glemp

Definitywnie kończy się służba prymasa Józefa Glempa. Posługa długa i trudna, bo przypadająca na lata zbrodniczego czasu komuny, lata transformacji i lata państwa demokratycznego, które jest dziś pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej i NATO.

Te trzy główne etapy naszej najnowszej historii działy się przy udziale kardynała Glempa, który, jak dziś mi się wydaje, dzielnie prowadził nasz Kościół przez te okresy – od czasu najgorszego do dziś, gdy w pełni jesteśmy wolni. 

Koniec misji kardynała Glempa, to koniec pewnego etapu w historii Polski. Wiele dziś się spieramy o historyczną (bohaterską czy antybohaterską) rolę Jaruzelskiego, Kiszczaka i innych komuchów, a zapominamy o tych, których rola jest jednoznaczna, o tych którzy zdecydowanie pozytywnie zapisali się w naszej historii. Kard. Józef Glemp bezwzględnie jest postacią, której należy się tytuł bohatera Polski, którego nazwisko możemy bez żadnych obaw zapisać w podręcznikach historii po stronie moralnych zwycięzców.  

Mówi się, że taki czas dobry jest na podsumowania, rozliczenia i bilanse. Pewnie niejednego takiego zestawienia doczeka się ustępujący prymas. Ja sobie daruję w imię maksymy, że zwycięzców się nie rozlicza, a za te lata prymasowskiej posługi Bóg Zapłać!

środa, 16 grudnia 2009
Trybunał zawstydza SLD

Sojusz Lewicy Demokratycznej ponosi klęskę za klęską w Trybunale Konstytucyjnym. Dopiero co padło powództwo SLD w sprawie wliczania do średniej ocen z religii, a teraz nastała kolejna przegrana Lewicy przed TK w sprawie dotowania z budżetu państwa katolickich wyższych uczelni. Sprawiedliwości stało się więc zadość, państwo może (według mnie musi) dotować szkolnictwo wyższe, z którego przecież nie korzystają wyłącznie katolicy.

Cieszę się z wyroku Trybunału podwójnie. Po pierwsze dlatego, że orzeczenie zaknebluje w końcu usta zaślepionym lewicową ideologią aktywistom, którzy zwykli przy każdej okazji zarzucać kościołowi „dojenie państwa”. Okazało się, że owo „dojenie” jest konstytucyjnie uzasadnione. Po drugie cieszę dlatego, bo mam nadzieję, że lewica (SLD) da sobie już spokój z kolejnymi chybionymi wnioskami, które zamiast splendoru i chwały przynoszą im wstyd. W końcu jako twórcy konstytucji z 1997 roku powinni znać ustawę zasadniczą doskonale. 

Najbardziej żal mi sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy zawaleni są robotą po uszy, a dodatkowo są włączani w lewicowe wojenki z kościołem, których jedynym zadaniem zdaje się być łaskotanie antyklerykalnego elektoratu. Na szczęście są to działania puste, a sądownictwo konstytucyjne demokratycznego państwa skutecznie antyklerykalne zapędy studzi.

sobota, 28 listopada 2009
Parafia 2.0

Dziś na twitterze pojawił się użytkownik @swtrojca. Pod nazwą profilu kryje się parafia Św. Trójcy z Będzina. Chyba pierwsza parafia rzymskokatolicka w Polsce, która uruchomił swój oficjalny kanał na twitterze. Profil @swtrojca można śledzić klikając Tutaj.

Ciekawe ile jest w Polsce parafii pod wezwaniem Świętej Trójcy? Pewnie wiele, ale najprostsza nazwa użytkownika (swtrojca) przypadła będzińskiej parafii. Powinien być to wyraźny sygnał dla pozostałych. W sieci obowiązuje zasada kto pierwszy ten lepszy... 

Księża do roboty! W przeciwnym razie wasze konta na twitterze będą miały długie, trudne do zapamiętania nazwy. 

Parafie! Zakładajcie konta w serwisach społecznościowych, zakładajcie pocztę elektroniczną (i korzystajcie z niej!), zakładajcie strony internetowe. Jak nie potraficie, to twórzcie choćby blogi, gdzie wystarczy tylko pisać, reszta robi się sama.

Internet to doskonałe narzędzie komunikacji bezpośredniej, tu możecie pisać o tym, że teraz odbywają się w parafii rekolekcję, że Msza Św. jest o tej i o tej godzinie. Tu w końcu możecie porozmawiać z wiernymi. Dlaczego większość z was boi się internetu?

piątek, 27 listopada 2009
Średnia w Trybunale

Wczoraj, albo przedwczoraj w poranku Radia TOK-FM Dominika Wielowieyska rozmawiała z Januszem Kochanowskim (RPO) o niekonstytucyjności (lub konstytucyjności) wliczania ocen z religii do średniej. Zapis rozmowy dostępny jest Tutaj.

Bardzo spodobał mi się tok myślenia pana J. Kochanowskiego. Przeciwnicy wliczania oceny z religii do średniej, jako główny argument niekonstytucyjności podają brak w szkołach etyki, oraz zawyżanie średniej ocen religią, ponieważ łatwiej na katechezie dostać dobrą ocenę. 

Czyli co? Powodem niekonstytucyjności (bardziej powodem pozwu do TK) ocen z religii liczonych do średniej jest niczym nie poparte przeświadczenie o kiepskiej jakości katechezy, oraz niedorozwój organizacyjny placówek edukacyjnych, które nie potrafią wprowadzić etyki do swoich szkół?

Jeden i drugi argument jest śmieszny. Nie ma żadnych badań, które potwierdziłby tezę o zawyżaniu ocen z religii. Jestem przekonany, że są one tak zawyżane jak inne oceny. Czy nauczyciele nie podwyższają ocen z matematyki uczniom, którym liczenie nie idzie zbyt dobrze? Czy nie podwyższają ocen z WFu tym, którzy mają kilka kilo za dużo, albo z plastyki i muzyki, bo ktoś niema talentu? Otóż podwyższają. 

Skoro wliczanie oceny z religii do średniej ocen jest niekonstytucyjne, bo zawyża średnią (o ile zawyża), to poprawmy system oceniania katechezy, ale bądźmy przy tym konsekwentni. Skoro ktoś nie przykłada się do plastyki czy wychowania fizycznego, niech na świadectwo dostanie pałę za brzydkiego fikołka i nieumiejętność rozróżnienia obrazów powstałych w baroku od socrealistycznych.

Skoro wliczanie oceny z religii do średniej jest niekonstytucyjne, bo nie stworzono alternatywy w postaci etyki, to coś tu jest nie tak. Bo dlaczego ocena z religii ma paść ofiarą niewytłumaczalnej dla mnie niemożności wprowadzenia lekcji etyki do szkół? 

We wspomnianej wyżej rozmowie J. Kochanowski wspomina o armii osób świetnie przygotowanych do prowadzenia lekcji etyki. Gdzie więc leży problem? Może w małej liczbie uczniów, uczęszczających na zajęcia? Przecież i to da się obejść. Można łączyć grupki uczniów i przeprowadzać wspólną lekcję, a jeden nauczyciel może mieć pełny etat np. w kilku szkołach. 

Rozwiązań jest dużo, tylko woli brak. Oby nie ucierpiała na tym ocena z religii. Ocena dla niektórych zbędna i niepotrzebna, czasami nawet śmieszna, dla innych tak samo ważna i przydatna jak pozytywna ocena z plastyki w przypadku kontynuowania nauki w Akademii Sztuk Pięknych. Warto o tym pamiętać.

czwartek, 26 listopada 2009
Wewnętrzny ekumenizm

Niema nic gorszego od rodzinnych nieporozumień. Szczególnie tych, które mają miejsce na łonie Kościoła katolickiego. Takie lekkie nieporozumienia wdarły się do Kościoła na Ukrainie. Przyczyną niesnasek jest współistnienie obok siebie dwóch różnych obrządków tego samego kościoła. Kościoła Rzymskokatolickiego i Kościoła Grekokatolickiego.

Swojego czasu Lwów był jedynym miastem w którym obok siebie przebywało dwóch urzędujących kardynałów metropolitów. Kardynał obrządku wschodniego (Grekokatolickiego) Lubomyr Huzar i nasz rodak kardynał obrządku łacińskiego Marian Jaworski. Obecnie krad. Jaworski jest na emeryturze. Jego miejsce zajął (także Polak) arcybiskup Mieczysław Mokrzycki (II sekretarz Jana Pawła II). Koegzystencja obu obrządków jak do tej pory przebiegała "raczej dobrze" niż "dobrze".  

Owo "raczej" wyrosło z nieporozumień, jak to w rodzinie bywa – majątkowych (też historycznych, o czym zdanie na końcu). Kościół Greckokatolicki jest na Ukrainie obrządkiem dominującym, czterokrotnie liczniejszym od obrządku Rzymskokatolickiego. Jak łatwo się domyśleć tłem nieporozumień są kościoły. Grekokatolicy ociągają się ze zwrotem świątyń należnych obrządkowi zachodniemu. Więcej o sprawie za KAI podaje Wyborcza.

Podobne problemy pojawiły się swojego czasu również u nas. Odwrotnie ustawione były wówczas strony sporu. To my, rzymscy katolicy ociągaliśmy się ze zwrotem kościołów katolikom greckim. Dziś już takich problemów niema. Dzielimy się świątyniami jak możemy. Przecież różni nas jedynie obrządek. Łączy nas ta sama wiara i przewodnictwo papieża.  

Ufam, że kwestia sporów na Ukrainie zostanie załatwiona pomyślnie dla obu stron. Prowadzenie sporu o świątynie powoduje wrażenie rozłączności obu obrządków. To znów nienajlepiej wróży współistnieniu obrządku rzymskiego z nowo tworzonymi ordynariatami dla byłych anglikanów, którzy nawrócili się na katolicyzm. 

Do tej pory obrządek łaciński raczej nie współistniał z licznymi kościołami wschodnimi. Wyjątkiem jest tu Europa Środkowo – Wschodnia, także Polska, która (choć obrządkowo jednorodna) przyzwoicie współistnieje ze strukturami obrządków wschodnich. Teraz jednak pozostałym Kościołom (szczególnie) Europy Zachodniej oraz Kościołowi Ameryki przyjdzie zmierzyć się z bliskim sąsiedztwem nowych współbraci (eksanglikanie) w Kościele Katolickim.

Przykład sporów zachodnio – wschodnich pokazuje, że do podobnych sporów może dochodzić na styku dwóch innych pełnoprawnych struktur Kościoła Katolickiego. Nie twierdze, że sąsiedztwo takie spory determinuje, ale z pewnością stwarza podstawy do obaw. Obawiam się, że hierarchia nie posiada odpowiedniego instrumentarium do ich rozwiązywania, a dialog może trwać w nieskończoność z krzywdą dla jednej ze stron. Rozwiązaniem powinna być instytucja kościelna, które takie spory rozwiązywałaby zanim przerodzą się w otwarta wojnę majątkową (i nie tylko). Skoro Kościół potrafi prowadzić dialog ekumeniczny, często dogadywać się z różnymi innymi wyznaniami (wypożyczać kościoły, kaplice), to dialog wewnętrzny powinien być dla hierarchi pestką.

PS: NA koniec dodam, że dialogu między obrządkami nie ułatwiają do dziś nierozwiązane kwestie historyczne. Przykład arcybiskupa Szeptyckiego doskonale to obrazuje. Więcej w dzisiejszej „Rzeczpospolitej” w artykule Awantura o abp. Szeptyckiego.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 93