| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Add to Technorati Favorites .
piątek, 23 kwietnia 2010
Papież przed sądem

Bezspornie ofiarom molestowania seksualnego należy się zadośćuczynienie. Także finansowe, jeśli takiego sobie zażyczą pokrzywdzeni. Pedofilia jest złem i należy z nią bezwzględnie walczyć. Jednak i ta walka winna mieć jasno wytyczone granice, których nikomu przekraczać nie wolno.

Amerykańscy adwokaci znaleźli niezły sposób na darmową reklamę, zdobycie sławy i pewnie ładnych paru dolarów. Otóż postanowili pozwać Benedykta XVI, kardynałów wypełniających wysokie funkcje w administracji państwowej Watykanu, a także sam Watykan jako państwo.

W imieniu ofiary seksualnego molestowania prawnicy pozwali przed amerykański wymiar sprawiedliwości trzy najważniejsze osobistości w kościelnej hierarchii: Ratzingera, Sodano i Bertone. Mecenasi „reprezentują” głuchoniemego mężczyznę, który w latach siedemdziesiątych został skrzywdzony przez nieżyjącego już katolickiego duchownego.

Bezspornie, jak już wielokrotnie pisałem, ofiarom należy się odszkodowanie. Oprawcy zaś winni być skazani na długoletnie więzienie połączone z terapią. Wyroki powinni otrzymać także hierarchowie tuszujący łamanie prawa.

Pozywanie przed sąd papieża i jego najbliższych współpracowników jest tylko i wyłącznie wyreżyserowanym spektaklem reklamowym. Niestety skorzystają na nim głównie prawnicy, o których już usłyszał cały świat. Pozew najpewniej zostanie oddalony, bowiem nie możliwe wydaje się sądzenie obcego państwa oraz jego najwyższych przedstawicieli przed sądem innego kraju.

Po raz drugi ucierpi na tym ofiara seksualnego przestępstwa, której rany zostaną na nowo rozdrapane. Nie wiem czy molestowany w dzieciństwie mężczyzna otrzymał już stosowne zadośćuczynienie. Sądzę, że tak, bowiem USA mają już za sobą serie procesów przeciwko duchownym i całym diecezjom. I choć żaden wyrok nie naprawi doznanych krzywd, cóż jeszcze więcej oprócz słowa „przepraszam” można zrobić? Pozwanie papieża nic nie zmieni. No może z wyjątkiem dodania splendoru tym, którym uda się do takiego bezprecedensowego procesu doprowadzić.

sobota, 14 listopada 2009
Haker w Watykanie

Powszechnie wiadomo, że Watykańskie młyny mielą powoli. Zazwyczaj ta maksyma się sprawdza. Mielą powoli, ale za to dokładnie. Są jednak takie kwestie, które wymagają błyskawicznego mielenia i takiej samej dokładności jak w przypadku młynów wolno mielących. Niewątpliwie taka kwestią są media. 

Trudno więc sobie wyobrazić, że duszpasterska instrukcja na temat mediów „Aetatis novae” została ogłoszona 20 lat temu. Nie trzeba chyba nikomu uświadamiać, że media sprzed dwudziestu laty znacznie różniły się od tych dzisiejszych. Jeśli brać pod uwagę tylko internet, to w 1989 roku był on raczej w powijakach i mało kto się nim posługiwał Dziś jest to narzędzie komunikacji, bez którego trudno się obejść. 

Sam tekst instrukcji w swych głównych założeniach jest nadal aktualny. Trudno nie zgodzić się z uniwersalnym przesłaniem dokumentu. Jednak dwadzieścia lat to zbyt długi czas, by nie zwrócić uwagi na gigantyczny rozwój mediów. Na szczęście Kościół powoli dostrzega, że luka która poszerzała się przez ostatnie dwie dekady musi być szybko załatana. Trwająca obecnie (12 – 15 listopad) w Watykanie konferencja Kultura internetu a komunikacja w Kościele jest pozytywnym sygnałem w kierunku zmian. 

Konferencja jest ciekawa. Świadczy o tym dobór prelegentów. Do rozmów na temat internetu zaproszono między innymi hakera oraz przedstawicieli Facebooka, Twittera, YouTube i Wikipedii. Oby to zacne grono, które jest kwintesencją rozwoju internetu ostatnich lat nie debatowało na darmo. Doradców Watykan dobrał przednich. Czas przełożyć ich rady na konkretne działania i dokumenty Kościoła. 

Gdyby hierarchia nie bała się internetu, to (klasyczny przykład) nie byłoby problemów z wpadką Watykanu w sprawie lefebrysty biskupa Richarda Williamsona. Wystarczyło przecież wpisać w google jego imię i nazwisko, by przekonać się o kontrowersyjnych poglądach lefebrysty. Myślę, że równie cennym źródłem informacji może stać się internet przy procedurze wyłaniania kandydatów na biskupów, przełożonych zakonnych i innych ważnych osób w Kościele katolickim. Nie będę wspominał szerzej o tak oczywistych sprawach jak jeszcze lepsze wykorzystanie internetu przez Kościół do ewangelizacji szczególnie młodego pokolenia. Tylko oby ta kwestia była równie oczywista dla wszystkich.

środa, 03 czerwca 2009
Spisek w Watykanie

Biskup Tadeusz Pieronek, komentując ostatnie doniesienia włoskich mediów na temat ewentualnej daty beatyfikacji Jana Pawła II trochę przesadził. Niepotrzebnie ksiądz biskup Pieronek posłużył się niebezpiecznym, choć medialnie chwytliwym zdaniem „Nie wykluczam, że w Rzymie ktoś działa przeciwko beatyfikacji Jana Pawła II” 

Wysuwanie takich dziwnych i tajemniczo brzmiących oskarżeń, bez poparcia tego dowodami – o czym sam bp Pieronek wspomina, brzmi zupełnie tak samo, jak nasza polska, sejmowa nawalanka. Pełno insynuacji, brak konkretów. Przekaz poszedł w świat. 

To, że w mediach co trochę pojawiają się kolejne pseudoinformacje należy do natury mediów. Warto zwrócić uwagę na fakt, że gdy jakakolwiek gazeta napisze coś o problemach z beatyfikacją, lub poda jakąś datę beatyfikacji Jana Pawła II – natychmiast jest cytowana przez pozostałe media. Beatyfikacja i wszystko co z Janem Pawłem II jest związane ma charakter informacji o zasięgu światowym, co wzmacnia efekt.  

W takich to już żyjemy czasach, że im dana gazeta jest częściej cytowana, tym bardziej jest „opiniotwórcza”. Za tym idą potencjalni reklamodawcy. Wystarczy napisać o beatyfikacji, by podkręcić własne rankingi. Jeśli więc ktoś działa przeciwko beatyfikacji Jana Pawła II, to tylko pazerne media, które lubią, gdy ich tytuły są odmieniane przez wszystkie przypadki w innych środkach masowego przekazu.

Beatyfikacja Jana Pawła II w 2009 ?

Podobno Benedykt XVI zdradził prezydentowi datę beatyfikacji Jana Pawła II. Albo to bajka, albo Watykan chciał jak najszybciej poinformować o tym świat. Tak wczoraj napisałem na twitterze.

Z zaproponowanej alternatywy stawiam, że prawdziwy jest jej pierwszy człon. Zapewne cała "informacja" jest bajką. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek w Watykanie powierzył politykowi taką tajemnicę.

Pewnie w końcu w mediach pojawi się prawdziwa data beatyfikacji. I nie będzie to data podana, czy też potwierdzona przez Watykan. Tych dat już tyle podano i pewnie jeszcze o wielu propozycjach usłyszymy, że w końcu któraś, ze względu na ciasnotę kalendarza okaże się prawdziwa.

sobota, 18 kwietnia 2009
Arcybiskup Zygmunt Zimowski

Benedykt XVI mianował bp. Zygmunta Zimowskiego, dotychczasowego ordynariusza diecezji radomskiej, przewodniczącym Papieskiej Rady do spraw Duszpasterstwa Służby Zdrowia i podniósł go do godności arcybiskupa.

W skrócie: Arcybiskup Zimowski został „ministrem zdrowia” w Watykanie. 

Papież Benedykt XVI doskonale zna abp Zimowskiego. Gdy obecny papież był szefem Kongregacji Nauki Wiary, biskup Zimowski był jego współpracownikiem. 

Teraz trzeba czekać na kardynalski kapelusz, a ten abp Zimowski otrzyma zapewne na najbliższym konsystorzu.  

 
1 , 2 , 3