| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Add to Technorati Favorites .
wtorek, 02 czerwca 2009
Sieć komórkowa o. Rydzyka

Podobno, już od najbliższych wakacji, do "Radia Maryja" i pewnie do telewizji "Trwam" będzie można dzwonić za darmo. Trzeba spełnić tylko jeden warunek. Trzeba zostać abonentem sieci komórkowej Centernet, która prawdopodobnie od wakacji zwać się będzie "W rodzinie".  

Ojciec Rydzyk dopiął swego. Uruchamia własną sieć komórkową. Sieć ma być nastawiona na klientów "radiomaryjnych" – czytaj starszych ludzi, którzy teraz będą sms-ować, dzwonić i ściągać "Barkę" jako dzwonek swojego telefonu. 

Na pierwszy rzut oka, taki interes wydaje się wątpliwy. Komórki i smsy nie kojarzą się ze starszymi ludźmi. Nie wiadomo, czy sędziwe staruszki poradzą sobie z obsługą telefonów komórkowych. Ten, kto próbował "uczyć" swoich rodziców czy dziadków obsługi telefonu komórkowego, wie co mam na myśli. Ale...  

Nie spisywałbym tego interesu na straty. Dość dawno temu, moja sąsiadka chciała zakupić zestaw satelitarny do odbioru TV "Trwam". Jak w każdej sprawie "technicznej" zwróciła się do mnie z prośbą o pomoc. Skończyło się na tym, że mało zamożna emerytka, skuszona moimi namowami kupiła zwykłą satelitę, dwa razy tańsza od "firmowego" zestawu. 

Ustawiłem jej mnóstwo kanałów telewizyjnych. W tym i telewizje "Trwam". Tłumaczenie starszej kobiecie, że od dziś będzie używała dwóch pilotów do satelity i telewizora, że programy naziemne będzie odbierała tak jak do tej pory, a na "Trwam" będzie musiał się przełączyć, zabrało mi mnóstwo czasu, ale opłacało się. Dziś sąsiadka radzi sobie świetnie. Doskonale orientuje się co i jak. 

Już się boję, że odwiedzi mnie niebawem z komórką. Niestety zdaje sobie sprawę z tego, że lekcje obsługi telefonu komórkowego będą dla obu stron męczące. Dla tego z góry proszę osoby odpowiedzialne za toruńską ramówkę programową, by stworzyły coś na kształt telewizji edukacyjnej dla starszych osób z obsługi telefonu komórkowego. 

Kolejny biznes ojca Rydzyka i jego ekipy słabo licuje z jego habitem, ale wszystkim krytykom od razu zwrócę uwagę, że nikt do tej pory nie zabrał się do likwidowania cywilizacyjnych opóźnień u starszych osób. To Ojciec Rydzyk zmusił starsze panie do oglądania telewizji satelitarnej. Teraz zmusi je do zakupu telefonów komórkowych. Kto wie, może za dwa lata widzowie i słuchacze 'Rozmów niedokończonych" będą ze studiem łączyć się za pomocą Skypa. Wcale bym się nie zdziwił. Pomysł z komórkami pochwalam.

piątek, 29 maja 2009
Zwiefka pozywa Rydzyka w trybie wyborczym

Tadeusz Zwiefka pozywa do sądu ojca Tadeusza Rydzyka i Jerzego Roberta Nowaka. Chodzi o to, że Nowak w swoim autorskim programie, "recenzuje" kandydatów do PE, w tym i Tadeusza Zwiefkę. Więcej o sprawie można przeczytać tutaj. Audycji można również posłuchać, choć nie polecam, bo utrzymana jest w radiomaryjnym ceremoniale.  

Przyznam, że nie wiem dlaczego T. Zwiefka pozywa o. Rydzyka, który w audycji się nie pojawił? Jak się domyślam, powodem pozwu jest fakt, że o. Rydzyk jest dyrektorem radia Maryja i telewizji Trwam. Ale czy to jest argument do procesu? 

Gdyby iść tropem myślenia T. Zwiefki, większość procesów w trybie wyborczym, musiałby się odbywać z udziałem szefów mediów. Przecież to właśnie w mediach rozgrywa się ogromna cześć politycznej debaty. Sporo "powodów" do procesów sądowych pojawiło się w telewizji TVN 24. Czy to znaczy, że należy wówczas pozywać również szefostwo TVN? 

Od czasu, do czasu w mediach jakiś dziennikarz cos przeskrobie. Może nabroił również J. R. Nowak, ale pozwanie do sądu o. Rydzyka wydaj się być bezzasadne, aczkolwiek bardziej medialne od procesowania się z prof. Jerzym Robertem Nowakiem.  

Czekamy na werdykt sądu, choć i tak wiem, że największym wygranym będzie ojciec Tadusz Rydzyk. Jak sąd uzna, że w tej sprawie nie ma jego winy, będzie sukces. Jak sąd uzna inaczej, też będzie dobrze. O. Rydzyk dostanie do ręki papierek, którym będzie wymachiwał na antenie i przekonywał o tym, że jest ciężko prześladowany. 

poniedziałek, 21 stycznia 2008
Partia ojca Rydzyka

Ojciec Tadeusz Rydzyk zakłada partie. Taki przekaz medialny jest kierowany do nas od kilku dni. Wygląda na to, że sam ojciec dyrektor będzie prezesował organizacji politycznej stając na najwyższym stopniu partyjnej hierarchii przewidzianej w statucie.

Nic bardziej mylnego. Ojciec dyrektor będzie partię jedynie popierał, a to dwie różne sprawy. Nie mają ze sobą nic wspólnego. Kiedy toruński redemptorysta popierał PiS, nikt nie pisał, że stoi na czele partii Kaczyńskiego.

Tego typu zabiegi retoryczne prowadzą do powstania kolejnej mantry.  Rzydzyk zakłada partię. Ta mantra już żyje własnym życiem. Gdy partia rzeczywiście powstanie, będzie już skazana na piętno o. Rydzyka. To szkodzi kościołowi.

Daleko mi do miana obrońcy ojca Rydzyka i tego co wokół siebie wyprawia. Jednak należy się i jemu prawo do przedstawiania faktów z nim związanych w sposób rzetelny i autentyczny - bez stosowania dwuznacznych skrótów myślowych.

Zatem ojciec Tadeusza Rydzyk nie zakłada żadnej partii politycznej! Natomiast jeśli naprawdę powstania Partia Narodowa, to o. Rydzyk na pewno będzie ją popierał. Póki co ewentualni „członkowie” partii (B. Pęk) zaprzeczają powstaniu nowego, prawicowego ugrupowania politycznego.

.

Ewentualni członkowie zaprzeczają. Jednak „coś jest na rzeczy”. Środowisko Radia Maryja na pewno zaangażuje się inicjatywę przeprowadzenie referendum w sprawie ratyfikacji traktatu lizbońskiego, licząc, że niska frekwencja pozwoli obalić ten traktat. 

 

W 2009 roku odbędą się wybory do Parlamenty Europejskiego. Tam, o. Rydzyk ma spore zaplecze polityczne w postaci obecnych, lub byłych członków LPR i innych środowisk prawicowych. Zapewne sami deputowani, jak i ojciec Rydzyk zrobią wszystko by eurodeputowani mandaty uzyskali ponownie. Zamieszanie wokół traktatu pomoże zaistnieć w mediach.

wtorek, 04 grudnia 2007
Superwizjer nagrał Ryszyka i ośrodek Odwaga

Nie tak dawno temu, w jednej z notatek zamieszczonych poniżej, pisałem o ojcu Tadeuszu Rydzyku i dziennikarce TVN z programu „Superwizjer”. Według relacji ojca dyrektora, dziennikarka TVN zaatakowała go na pokładzie samolotu – obrzucała zakonnika wulgaryzmami. Próbowała w podstępny sposób przeprowadzić z redemptorystą wywiad, nie ujawniając, że jest dziennikarką.

Odmienną wizję zdarzenia przedstawiła stacja TVN w oświadczeniu – o tym również pisałem. W tak zwanym „międzyczasie” telewizja nadała program, w którym pokazano ojca dyrektora w biznes klasie znajdującego się w towarzyskie europosłanki Krupy oraz młodej dziennikarki TVN.

.

Dopóki redemptorysta nie wiedział z kim ma do czynienia wydawał się miłym rozmówcą, chętnie podejmował tematy proponowane przez pasażerkę. Gdy ta powiedziała o swojej pracy Rydzykowi, ten po prostu ignorował jej obecność i dość ostre pytanie. Tyle. Wulgaryzmów nie usłyszałem. Nie mogę mieć pewności, że wszystko pokazano w TVN. Może coś przemilczano?

 

Teraz będzie o innej dziennikarce. Alicja Pawełek. Również dziennikarka TVN przygotowująca reportaże dla „Superwizjera”.

 

Wyżej wspomniana osoba, również w towarzystwie ukrytej kamery udała się do Lublina, gdzie mieści się „Odwaga” – ośrodek wspomagający wychodzenie z homoseksualizmu.  Dziennikarka podała się za osobę ze skłonnościami lesbijskimi i opowiadała historię o tym, jak kiedyś miała "taką koleżankę", a ostatniego lata poznała kobietę, która wzbudziła w niej ogromną fascynację.

Cała rozmowa w ośrodku "Odwaga" została bez wiedzy jego kierownictwa nagrana ukrytą kamerą. Nie wiedziała też o tym oczywiście terapeutka, która występuje w reportażu. Przedstawicielka ośrodka usłyszała w reportażu spreparowane problemy. więcej

Metropolita Lubelski – biskup miejsca, w którym działa ośrodek ‘Odwaga”  tak skomentował sprawę: Wyjątkowo prymitywne zachowanie, gdzie delikatna strefa intymności, wrażliwości, problemów moralnych staje się przedmiotem kupczenia, które można potem sprzedać w telewizji. Alicja Pawełek nie pomyślała o zdaniu środowiska dziennikarskiego. - Wystarczy mieć tupet i samemu określać sobie wzorce do naśladowania.

 

Jak widać w „Superwizjerze” emitowanym prze stację TVN zapanowała tendencja na atakowanie kościoła katolickiego. Dziennikarze tej stacji dopuszczają się wszystkich możliwych chwytów, aby zdobyć materiał, który stanie się tanią sensacją. Tak przygotowywane programy pozwalają wątpić w ich rzetelność.

 

Materiał dotyczący ojca Tadeusza Rydzyka mógł się wydawać prawdopodobny. O tym duchownym powiedziano już wiele złego, niektóre opinie były uzasadnione inne nie, ale już sam fakt, że ojciec dyrektor nie wszystkie sprawy prowadził tak jak trzeba, pozwalał przypuszczać, że prawda w sporze Rydzyk kontra TVN leżała bliżej TVNu. Teraz może wydawać się, że jest zupełnie inaczej.


sobota, 24 listopada 2007
TVN atakuje Rydzyka

Według relacji ojca Tadeusza Rydzyka oraz europosłanki Urszuli Krupy, dziennikarze TVN zaatakowali ich na pokładzie samolotu lecącego do Ameryki Południowej. Zakonnik oraz pani poseł lecieli na konferencję Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej.

Ordynarne wyzwiska, agresja i wulgaryzmy - takie zachowanie miało zapewne pomóc dziennikarce TVN Annie Machowskiej, znanej z programu "Superwizjer", do zebrania "sensacyjnego materiału" dotyczącego dyrektora Radia Maryja.

 

Dziennikarze "Superwizjera" już na frankfurckim lotnisku czekali na "ekipę Radia Maryja". Jak ustalił "Nasz Dziennik", Anna Machowska usiłowała pod pretekstem rozmowy i zdjęcia "dla tatusia", ukrywając swoją tożsamość, nagrać rozmowę z dyrektorem Radia Maryja. Kiedy została zdemaskowana przez również uczestniczącą w podróży posłankę Krupę, chciała sprowokować - już na pokładzie lecącego samolotu - awanturę. Pisze ”Nasz Dziennik”

Najpierw kłamała, udawała zwykłą pasażerkę, która rozpoznała o. Tadeusza Rydzyka ze zdjęć, i twierdziła, że chciałaby zrobić sobie z nim fotkę dla jej taty, że chciałaby z nim porozmawiać, bo media tak go źle opisują. Dopiero kiedy to spełzło na niczym, przyznała, że są dziennikarzami TVN i że chcieliby uzyskać wywiad. A później zaczęły się ataki. Była agresywna. To cytat z wywiadu z europosłanką Urszulą Krupą.

 

TVN na zarzutu europsłanki oraz ojca dyrektora odpowiada w oświadczeniu, w którym stwierdza: Ze zdziwieniem odnotowaliśmy, że dziennikarze TVN stali się bohaterami kolejnej publikacji „Naszego Dziennika”. Tradycji stało się zadość: o ekipie TVN mówi się tylko źle.

 

Powodem publikacji jest to, że nasi dziennikarze podjęli próbę rozmowy z ojcem Tadeuszem Rydzykiem na pokładzie samolotu lecącego do Buenos Aires. Na tym kończą się fakty przedstawione przez „Nasz Dziennik” i cytowanego przez gazetę o. T. Rydzyka. Reszta tekstu to konfabulacja pełny tekst oświadczenia.

Mamy dwie strony konfliktu. Każda ze stron przedstawia swoją wizję zdarzenia. Obie wizję wzajemnie się wykluczają. Ktoś tu kłamie. Sami nie zdołamy ustalić kto mówi prawdę. Możemy wierzyć dziennikarzom TVN, albo posłance do PE i ojcu dyrektorowi. Wiemy, że oba koncerny medialne delikatnie mówić się nie lubią i wzajemnie się atakują. Jedyną drogą do prawdy – prawdy dla mnie, jak i pewnie dla wielu ludzi ważnej –jest zaangażowania się w sprawę medium trzeciego, które sprawę wyjaśni. Wydarzeniom opisanym przez „NDz” towarzyszyli liczni świadkowie. Dotrzeć do nich to żaden problem.